ODN » e-Uczyć lepiej »
Sparafrazowane mickiewiczowskie słowa oddają istotę rzeczy: kierowanie, czy szerzej – zarządzanie organizacją, jaką jest przedszkole, szkoła czy placówka, wymaga wielu różnych umiejętności oraz prezentowania postaw, które w efekcie sprawią, że o szefie będzie mówiło się: „To świetny dyrektor”.
Nauczyciel, który zostaje dyrektorem szkoły musi nagle umieć wiele rzeczy: poruszać się w zawiłych procedurach prawnych, być z dnia na dzień pracodawcą dla swoich pracowników. Nade wszystko odpowiada jednoosobowo za całokształt pracy szkoły, jej poziom dydaktyczny, bezpieczeństwo uczniów, pracę wychowawczą oraz tysiąc innych spraw. Jakby tego nie wystarczyło, szkoła (czytaj dyrektor) podlega przeróżnym organom kontroli: gminie lub powiatowi, odpowiadając za gospodarkę finansową, organowi nadzoru pedagogicznego podlega cała sfera dydaktyczna, opiekuńcza i wychowawcza, sanepidowi, straży pożarnej oraz wielu innym instytucjom. Równie ważnym – jeśli nie ważniejszym – gremium są uczniowie, ich rodzice i nauczyciele.
Wobec tak wielu zadań, oczekiwań środowiska oraz materii prawa (nie tylko oświatowego) trzeba znaleźć sposób, aby organizacja edukacyjna działała sprawnie, realizowała swoje statutowe cele, stwarzała szanse na rozwój uczniom oraz nauczycielom. W swojej kilkunastoletniej pracy w kuratorium miałam możliwość obserwować pracę wielu dyrektorów w różnych szkołach: od małych wiejskich, kilkuoddziałowych podstawówek po duże zespoły szkół ponadgimnazjalnych w dużych miastach. Jeśli do tego doliczyć przedszkola oraz szkoły niepubliczne, to ogląd sposobów zarządzania wydaje się całkiem bogaty. Oceniając z perspektywy kilku lat sposób funkcjonowania różnych szkół, zawsze dochodzę do jednego wniosku – to od dyrektora, jego sposobu zarządzania, mądrości, umiejętności pozyskania pracowników dla wspólnie nakreślonego kierunku rozwoju szkoły, a przede wszystkim zaufaniu do swoich ludzi – zależy to, jak szkoła jest postrzegana i oceniana w środowisku, czy atmosfera jest przyjazna i twórcza, czy wreszcie jest to drugi dom dla uczniów i pracowników.
Dobre zarządzanie docenia wartość pracy zespołowej. Najefektywniej rozwijają się takie współczesne organizacje, które potrafią stworzyć warunki do dobrej pracy zespołowej: cała teoria zarządzania jakością wszak to potwierdza. Drugim, niezmiernie ważnym czynnikiem pozytywnie oddziałującym na rozwój jest zaufanie szefa do swoich ludzi. Nie sposób zbudować dobrego zespołu bez wzajemnego zaufania, bez delegowania zadań, a w ślad za tym – kompetencji i odpowiedzialności. Dobry dyrektor nie kontroluje pracownika na każdym kroku, nie stwarza też swoją postawą atmosfery podejrzliwości, nie daje posłuchu „życzliwym”. Analizując postawy dyrektorów, mogę stwierdzić, że pewnych elementów metod kierowania, komunikacji międzyludzkiej, technik strategicznych w zarządzaniu można się nauczyć (i chwała tym dyrektorom, którzy potrafią z tej wiedzy korzystać). Ale najważniejsza jest osobowość, cechy charakteru i predyspozycje intelektualno-duchowe człowieka, któremu przyszło w pewnym momencie życia zawodowego kierować innymi. Dyrektor buduje swój autorytet przez długi czas, poprzez rozmowy z uczniem i rodzicem, docenianie pracowników, wysłuchiwanie nauczycielskich kłopotów oraz dbanie o prawidłowe funkcjonowanie szkoły. Znam dyrektorów, których drzwi gabinetu są zawsze otwarte dla uczniów, a i oni sami są często na przerwach wśród uczniów, uczestniczą w spotkaniach samorządu uczniowskiego, jeżdżą z młodzieżą na wycieczki. Te wszystkie sytuacje są okazją do rozmowy z młodymi ludźmi, poznawania ich problemów i dawania przykładu niektórym nauczycielom. Oczywiście, dyrektor nie jest w stanie zajmować się wszystkimi uczniami drobiazgowo, ale musi stworzyć takie mechanizmy działania wewnątrzszkolnego, aby uczeń czy rodzić nie mieli nigdy poczucia, że zostali przez szkołę zlekceważeni. Nie ma sytuacji, z której nie można znaleźć wyjścia, ale trzeba rozmawiać, chcieć wysłuchać i zrozumieć. Jeśli taką postawą dyrektor da przykład zespołowi nauczycieli, jeśli stworzy w szkole warunki do spokojnej rozmowy w oddzielnym pomieszczeniu dającym poczucie bezpieczeństwa, to wiele złych emocji ulotni się a problem zostanie rozwiązany. W jednej z moich szkół po znalezieniu takiego właśnie niewielkiego pomieszczenia (nazwanego pokojem negocjacji) znacznie zmalała ilość skarg i interwencji rodziców.
Nauczyciel, który zostaje dyrektorem, nie przestaje uczyć. Zmniejszona znacznie liczba godzin dydaktycznych nie powoduje, że zapomina jak stoi się z kredą przy tablicy. Niestety, bywa czasami, że spiętrzone obowiązki dyrektorskie realizowane są kosztem lekcji z uczniami. Pomimo to warto, aby znaleźć czas także na rozmowy z nauczycielami na spotkaniu zespołu samokształceniowego.
Niezmiernie ważną częścią zarządzania szkołą jest nadzór pedagogiczny. Dyrektor, korzystając z autonomii, jaką daje mu prawo oświatowe, samodzielnie planuje zakres merytoryczny, czynności i wszelkie wewnętrzne procedury związane z tym nadzorem. Większość dyrektorów, korzystając z doświadczeń w mierzeniu jakości pracy szkoły, wspólnie z zespołem nauczycieli lub wicedyrektorami wypracowuje dokument dotyczący nadzoru pedagogicznego w szkole, by potem przedstawić go całej radzie pedagogicznej. W ten sposób daje się zespołowi nauczycieli poczucie sprawstwa, identyfikując ludzi z zadaniem. W kontaktach międzyludzkich zawsze procentuje życzliwość, zaufanie, szacunek dla drugiego człowieka, uczciwość, prawość i otwartość. To cechy, które są warunkiem zbudowania dobrego zespołu pracowników, cechy, bez których nie sposób mądrze i efektywnie zarządzać szkołą.
W ciągu kilkunastu lat mojej pracy wizytatorskiej miałam szczęście, bowiem zdecydowana większość moich byłych i obecnych dyrektorów to ludzie, dla których kierowanie szkołą było i jest treścią życia zawodowego, i nie tylko. Zaangażowanie w kierowanie szkołą czy przedszkolem stawało się przykładem dla nauczycieli, pozwalało przyciągnąć do różnych zadań wiele osób, pozyskać rodziców dla wspólnej sprawy.
Barbara Zatorska – wizytator Kuratorium Oświaty w Poznaniu