ODN Poznań logo e-Uczyć lepiej

Kto umie czytać, posiadł klucz do wielkich czynów, do nieprzeczuwalnych możliwości, do upajająco pięknego, udanego i sensownego życia.

Aldous Huxley

ODN » e-Uczyć lepiej »

e-Uczyć lepiej 2(40)/2006

Zaliczenie z patriotyzmu?

Wychowanie patriotyczne pojawiało się w doniesieniach prasowych, jako propozycja kolejnego przedmiotu i prawdę mówiąc, budziło opór wielu światłych pedagogów. Jednak obserwując kilkumiesięczne zmagania ministerstwa edukacji z trudną materią nauczania i wychowania, dość łatwo wyobrazić sobie ten nowy przedmiot, który szkoła jakoś musiałaby oswoić a uczniowie przeżyć. I nie o głębokim, duchowym i intelektualnym przeżyciu tu myślę, ale o zwyczajnym „szkolniackim odfajkowaniu kolejnej pańszczyzny”. Każda szkoła autonomicznie tworzy swój własny program wychowawczy i tam jest miejsce na planowanie przedsięwzięć, które budują postawy patriotyczne. Tworzenie odrębnego przedmiotu dotyczącego kształtowania postaw patriotycznych młodego pokolenia byłby wprawdzie bardzo spektakularne, bo zawsze można by powiedzieć, że tyle zrobiliśmy, a ta rozwydrzona młodzież nie kocha naszego kraju i wyjeżdża do Anglii czy Irlandii, ale czy jest w tym jakiś głębszy sens?

Myślę, że mamy dużo innych możliwości realizowania w praktyce szkolnej wychowania patriotycznego i nie potrzeba do tego osobnych lekcji. Po pierwsze jest godzina wychowawcza, która każdemu mądremu nauczycielowi zawsze służyła do przekazywania wielu ciekawych treści. Wszystkie szkoły mają prawo planować te lekcje wg swoich potrzeb. Elementy patriotyczne znaleźć można w podstawie programowej większości nauczanych przedmiotów. Najłatwiej wymienić historię i język polski. Ale nasza duma narodowa to także genialni polscy matematycy, którzy złamali kod Enigmy, to słynni na świecie astronomowie, to polscy nobliści, to także znakomici sportowcy, którzy rozsławiali imię Polski daleko poza jej granice. W zasadzie w każdej dziedzinie można znaleźć ciekawe elementy pokazujące, że „Polacy nie gęsi…”. Rzecz w tym, aby umiejętnie je podkreślać, eksponować, przedstawiać jako fragment budujący naszą - Polaków tożsamość narodową i tworzący dziedzictwo kulturowe regionu i kraju. Innymi słowy, ważne byłoby to wszystko, co powoduje, że jesteśmy dumni z naszych rodaków i ich dokonań – współczesnych i historycznych. Wydaje się dość proste, prawda? I nie wymaga wielkich dodatkowych nakładów, może jedynie delikatnej zmiany optyki, bo przecież o tych sprawach w polskiej szkole mówi się dużo i ciekawie.

Trzeba mieć świadomość, że wychowywanie młodzieży „w duchu patriotycznym” to nie to samo, co „zaliczenie z patriotyzmu”. Nie wystarczy najlepszy program nauczania i jednostkowa ciekawa lekcja. Proces wychowania odbywa się też między lekcjami, poza lekcjami, w czasie wolnym, w wakacje. Co zrobić, aby im się chciało chcieć? Jak kształtować postawy, które nie będą wymuszone szkolnym obowiązkiem? Oczywiście można zadekretować śpiewanie hymnu i patriotyczne wycieczki. To nie jest złe, ale nadal nie rozwiązany jest problemu postaw. Kontrola, nadzór i kara budzą respekt, ale nie szacunek. Idealne byłoby tworzenie, poprzez odpowiednie oddziaływanie wychowawcze, takich postaw patriotycznych wśród młodych ludzi, które nie wynikałyby z przymusu, ale z potrzeby. Najbardziej banalny przykład to ten, kiedy młodzież uczestniczy w obchodach np. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja nie dlatego, że w szkole wyznaczono ich do delegacji uczniowskiej, ale dlatego, że czują, iż jest to ich obowiązek obywatelski. Może powinniśmy spojrzeć też na nas – nauczycieli i zrobić rachunek sumienia. Dobry przykład, dawanie własnego przekonującego świadectwa – to działa. Znamy takie sytuacje z własnych doświadczeń i chyba nie wymagają one szerszego komentarza. Polak – patriota, Polak – obywatel – to pojęcia, które muszą w edukacji zaistnieć, jeśli chcemy świadomie kształtować swoją przyszłość, budując ją na mocnych historycznych fundamentach. W tym zakresie jeszcze dużo przed nami do zrobienia.

Dobrym przykładem praktycznego kształtowania postaw patriotycznych jest mądrze prowadzone edukacja regionalna. Dlaczego tożsamość regionalna jest tak ważna dla ludzi? Dlaczego każdy z nas chce być skądś? Poczucie zakorzenienia jest ważne dla poszczególnych jednostek i dla rozwoju społeczności, jako grupy. Marek S. Szczepański w swoim artykule „Społeczności lokalne i regionalne a ład kontynentalny i globalny” przedstawia taką modelową społeczność liczącą nie więcej niż 5000 mieszkańców. Liczba ta jest nawiązaniem do uwag Platona o idealnym polis – w takiej grupie ludzie są w stanie poznać się i współpracować ze sobą. Oprawą instytucjonalną w takim układzie społecznym są w największym uproszczeniu: szpital, przedszkole, szkoła, zakład pracy, kościół, punkty usługowe, miejsca rekreacji i cmentarz, który pełni funkcję kotwicy lokalnej tożsamości. Historię lokalną budują zdarzenia, lokalni bohaterowie, rzeczywiste i legendarne ślady zostawione przez wielkich tego świata, nawarstwianie się faktów, mitów, zbiorowych wyobrażeń, przekonań, zwyczajów, losów rodzinnych i jednostkowych. Każdy przedstawiciel takiej społeczności dokłada swoją cegiełkę, mając poczucie tworzenia wspólnej historii. Wyjeżdżając nie burzy tego ładu, raczej konstruuje kolejną szerszą definicję swojej tożsamości. Pięknie mówi o tym Ryszard Kapuściński: „Myślę, że każdy z nas ma w sobie wiele tożsamości. Wszyscy jesteśmy związani ze swoim miejscem urodzenia, czujemy jakiś sentyment do domu dzieciństwa – tej tożsamości nigdy się nie traci. (…) Na innym poziomie istnieje w nas oczywiście tożsamości narodowa, patriotyczna. A jeśli wyjeżdżamy poza Europę, odkrywamy, że jesteśmy Europejczykami. Kiedy wracam z Afryki i samolot ląduje w Madrycie, to ogarnia mnie uczucie, że jestem już w domu, choć do Polski jeszcze daleko”.

Od wielu lat nauczyciele odpowiedzialni w szkołach za realizację ścieżki edukacyjnej poświęconej regionalizmowi domagają się dodatkowych godzin na tego typu zajęcia. I przyznać trzeba, że poznawanie historii „małych ojczyzn” jest najlepszą lekcją patriotyzmu. Te zajęcia, jak żadne inne, budują mocną więź między pokoleniami. To na lekcjach pokazujących historię lokalnej społeczności uczniowie mogą w sposób bezpośredni czerpać wiedzę od tych, których mają często na wyciągnięcie ręki – od dziadka, babci, starej, śmiesznej i niedocenianej sąsiadki, która pięknie opowiada o swoim ojcu – powstańcu wielkopolskim… A dlaczego nie zrobić konkursu gotowania regionalnych potraw? Z pewnością znajdą się lokalni eksperci, chętnie służący pomocą. Realizując klasowe i szkolne projekty, uczniowie wychodzą w teren, zbierają różne ciekawostki, uczą się odczytywania starych dokumentów, zwiedzają zabytki, fotografują unikalne pamiątki, tworzą własny obraz miejsca, w którym się urodzili i wychowali. Nauczyciele, koordynujący na terenie szkoły takie projekty, podkreślają ogromną satysfakcję swoich wychowanków, którzy z dumą prezentują swoje dokonania. Wiemy przecież, jak ważne jest poczucie sprawstwa, współuczestnictwo w czymś ważnym, współpraca z koleżankami i kolegami, ale też z ludźmi spoza szkoły. Właśnie takie doświadczenia budują pożądane w wychowaniu postawy.

Przyglądając się wielkopolskim placówkom oświatowym biorącym udział w projekcie edukacyjnym „Wielkopolska to My – wczoraj, dziś, jutro”, muszę stwierdzić, że nie możemy narzekać na brak pomysłów, czy zastój w działaniach. Bardzo dużo znakomitych pomysłów szkoły już realizują, niektóre z nich to działania cykliczne, wpisane do kalendarza szkolnych imprez. Z przyjemnością przeglądałam imponujące raporty przygotowane po zakończeniu szkolnych projektów. W rozmowie z nauczycielami koordynującymi tego typu przedsięwzięcia pojawiło się kilka istotnych uwag. Po pierwsze, zajęcia promujące region muszą być z zasady interaktywne. Muszą opierać się na dużej aktywności uczniów, na przeżyciu sytuacji, na zaplanowaniu i wykonaniu prac związanych z tematyką zajęć. Po drugie, istnieje duża potrzeba skonstruowania narzędzi badających jakość pracy nauczycieli. Nie mamy informacji zwrotnej ile, z wielu świetnie przygotowanych działań, zostaje w głowie przeciętnego ucznia. Jak pozyskiwać taką informację zwrotną unikając klasycznych sprawdzianów? Stworzenie systemu sprawdzania skuteczności pracy nauczyciela w tym obszarze byłoby pomocne przy planowaniu następnych działań w szkole. W wielu placówkach organizuje się bardzo dużo imprez o charakterze regionalnym. Jak przekłada się to na kompetencje uczniów? Rzecz warta głębszej refleksji. I wreszcie pomysł, który spodobał się wszystkim: tworzenie w szkole profilu absolwenta, w kontekście wiedzy o regionie. Każda szkoła uszczegóławiałaby zapisy ścieżki regionalnej z podstawy programowej. Dla jednej placówki ważne byłoby, aby uczeń kończący szkołę potrafił wymienić nazwiska lokalnych bohaterów powstania wielkopolskiego, dla innych istotna będzie orientacja w charakterystycznym dla okolicy ekosystemie. Myślę, że nie brakuje mądrych pomysłów na realizację edukacji regionalnej i tworzenie jednocześnie dobrych podstaw wychowawczych. Pamiętajmy, że renesansowi „małych ojczyzn” towarzyszą silne procesy globalizacji. Nie muszą to być zjawiska sprzeczną, wręcz przeciwnie, często się uzupełniają. Zatem i taką świadomość muszą mieć młodzi Polacy. Znać swoje miejsce, ale nie bać się opuścić bezpiecznych i znajomych okolic. Powinni mieć z czym wyruszyć na podbój świata i mieć dokąd wrócić. A o to, co zabiorą do swego plecaka – to już my – nauczyciele musimy zadbać!

Iwona Wysocka

Wychowanie patriotyczne, budowanie tożsamości, e-Uczyć lepiej 2(40)/2006