ODN » e-Uczyć lepiej »
Budując i realizując wewnątrzszkolne programy wychowania, bardzo często priorytetowo traktujemy sprawę kształtowania tożsamości ucznia, którego to efektem ma być zakorzenienie młodego człowieka w świecie wartości takich jak np. patriotyzm, tolerancja, uczciwość. Kreujemy przed uczniem, wychowankiem obraz naszego społeczeństwa w sposób bardzo idealistyczny, często podkreślamy, że te wartości są dla nas wspólne i że o nie opieramy się w codziennym życiu. Wskazujemy też często, jakim trudem były one okupione, przytaczając wątki z martyrologii narodu polskiego. Mówimy, że te wartości nas łączą, stanowią podstawę naszej dumy narodowej, dzięki nim czujemy się jednością i jesteśmy Polakami. Cele takiego działania wynikają z naszej wiary, że i te same wartości w przyszłości stanowić będą podstawę podejmowania działań, które, ogólnie rzecz ujmując, pozwolą jednostce identyfikować się ze społecznością, działać w jej interesie oraz realizować w działaniu również samego siebie.
Prawda, jak to pięknie wygląda? Tylko, że istnieje jeszcze świat realny – tzw. szara polska rzeczywistość. Skoro te wartości stanowią o naszej wspólnocie, to one również ukształtowały naszą obecną społeczną rzeczywistość, gdzie niemarginalnymi zjawiskami są korupcja, grubiaństwo, czy ksenofobia – to oczywiście prowokacja słowna. Jak jednak może zrozumieć to młody człowiek? Jakie są i mogą być psychologiczne skutki tego „rozdwojenia jaźni”? Wydaje mi się, że i my jesteśmy ofiarami tego poznawczego moralnego dysonansu. Pozwolę więc zadać w tym miejscu retoryczne pytanie: jak my sobie z tym radzimy?
Jak więc kształtować tożsamość, której wyrazem nie będą sądy moralne, ale czyny zmieniające nasz kraj i nas samych? Uważam, że pora zmienić w tym aspekcie nie wartości a formę ich przekazywania. Tak, by postać wzbudzonego konfliktu między zastaną rzeczywistością, a stanem postulowanym nie wywoływała negatywnych zmian psychologicznych prowadzących do poczucia bezradności i zobojętnienia, lecz by stan ten był asumptem do działań na rzecz kreowania nowej lepszej rzeczywistości. Zapytacie Państwo: no dobrze, ale jak to zrobić? Moim zdaniem nie jest to aż takie trudne. Wystarczy mówić otwarcie w kontekście wartości o ich znikomym przełożeniu na nasz świat ludzi dorosłych i tego stanu przyczynach. Pytać, prowokować do myślenia dlaczego tak jest i co można zrobić, aby było lepiej. Apelować do uczniów, by świat, który zbudują był lepszy niż ten, który zbudowaliśmy dla nich. Nie mnożyć podziałów na mniej winnych i bardziej winnych. Nie ukrywać błędów z przeszłości z różnych okresów, w tym również z naszej historii, zarówno tej chwalebnej, jak tej ciężkiej. Przecież z błędów płynie nauka – tylko, że trzeba się do nich mieć odwagę przyznać. Osobiście jednak uważam, że najważniejsza dla tożsamości, poza sferą wspólnych wartości, tradycji i doświadczeń, co bez wątpienia stanowi kanwę społecznej zbiorowej identyfikacji, jest otwartość poznawcza pozwalająca w sposób kreatywny łączyć elementy z historii z codziennością i przyszłością. Ta bowiem własność wolna od wiary we własną lub ideologiczną nieomylność, jak i również niewolna od krytyki postawa wobec siebie, społeczeństwa i historii, pozwala czerpać motywację do budowy lepszego świata. Metaforycznie: nie cel, lecz droga jest ważna i wystarczy, by było lepiej a nie najlepiej. Takie rozumowanie pomoże bowiem uniknąć pułapek związanych z niemożliwością realizacji stawianych sobie norm i celów, i paradoksalnie wpłynie skuteczniej na krzewienie postaw, które stanowią o naszej ponadpokoleniowej jedności i solidarności. Trzeba więc pokazywać, że można dużo zrobić, co da taki efekt a nie inny – czyli uczyć tożsamości przez działanie, a nie wyłącznie przez deklaracje wiary i patriotyzmu. Uważam, że taka właśnie „twórcza tożsamość” powinna stać się celem naszych opiekuńczych i wychowawczych zadań.
Piotr Bochański - psycholog SP 90 i Gimnazjum 54 w Poznaniu
Wychowanie patriotyczne, budowanie tożsamości, e-Uczyć lepiej 2(40)/2006