|
|
Talent jest jak kawałek szlachetnego, ale surowego metalu, dopiero pilna praca go obrobi i wartość mu wielką nadaje. Stanisław Staszic |
ODN » e-Uczyć lepiej »
Dbałość o język literacki w szkole spowodowała, że skutecznie wytępiliśmy z niej gwarę, czy choćby gwarowe powiedzonka. My – nauczyciele (zwłaszcza języka polskiego) spowodowaliśmy, że nasi wychowankowie mówienie gwarą uważają za coś gorszego. W zapędach o poprawność językową wytępiliśmy najładniejszą część naszego języka – soczystość wyrażeń, spójność z poprzednimi pokoleniami, bycie tu i teraz. Poprzez język przecież wyrażamy najpełniej naszą tożsamość narodową i regionalną. Czas więc naprawić to, co zniszczyliśmy!
Pamiętając o ścieżkach międzyprzedmiotowych, można powalczyć o gwarę lub tylko niektóre wyrażenia, zwroty czy wyrazy. Trzeba tylko przekonać siebie, innych nauczycieli, uczniów czy rodziców lub nawet dziadków do zabawy językowej. Potraktowanie tego „codziennego” języka jako materiału do określenia swojej tożsamości, swojego miejsca, małej ojczyzny na pewno będzie ten język nobilitowało. Tu w Wielkopolsce z zazdrością powinniśmy patrzeć na Kaszubów, którzy do swojej gwary podeszli niezwykle poważnie, włączyli naukę języka kaszubskiego do programu szkolnego, wydali własny elementarz, itd. Również Ślązacy z przyjemnością mówią po „ślunsku”. U nas najczęściej dziecko mówiące tylko z akcentem i intonacją gwarową słyszy, że jest „wsiok” (nie ma to nic wspólnego z miastem, czy wsią – samo określenie jest pejoratywne, oznacza „gorszego”). Oczywiście poloniści wiedzą, że język kaszubski czy śląski są odmienne od „wysokiego” języka polskiego. Gwara wielkopolska czy gwara miasta Poznania to jakby odmiany języka polskiego, z pewnymi zapożyczeniami, głównie z języka niemieckiego, ale sądzę, że właśnie dlatego łatwiej jest taką „odmianę” języka włączyć do zajęć lekcyjnych na wszystkich poziomach szkół.
Pomysłów na obecność gwary na lekcjach jest wiele. W ramach projektu Wielkopolska to my, zorganizowanego przez ODN w Poznaniu, nauczyciele przesłali mnóstwo różnych propozycji lekcyjnych czy innych działań. Z ogromną przyjemnością oglądałam sprawozdania, w których pokazywano, jak przygotowano dzień gwarowy w szkołach (nawet w przedszkolach), jak szukano starszych ludzi – mieszkańców wiosek czy dzielnic Poznania, którzy mówili gwarą i zapisywano ich opowieści. Pomysłów było wiele. Sama przygotowałam zajęcia, na których w oparciu o tekst Ody do pyry Juliusza Kubla, pokazywałam, jak można przygotować projekt całodniowy dla szkoły podstawowej czy gimnazjum, angażując nauczycieli różnych przedmiotów, społeczność lokalną a przede wszystkim dzieci.
Oglądając więc różne działania i uczestnicząc w kilku z nich, mogę spokojnie stwierdzić, że zarówno nauczyciele, jak i przede wszystkim uczniowie znakomicie, się bawili poznając gwarę, powiedzonka, które stanowią o ich tożsamości. Mogli - nie poprzez powtarzane im do znudzenia banały - sami przekonać się, że „mała ojczyzna” jest przede wszystkim w języku, wyniesionym z domu i że na pewno nie trzeba się tego języka wstydzić. Bo jakże ciekawiej dla Wielkopolanina brzmi nazwa „ślepe ryby” zamiast banalnej zupy ziemniaczanej, czy „szabelek” zamiast fasolki szparagowej, gdy samemu ułoży się gwarową książkę kucharską z przepisami na potrawy, które najczęściej jada się w domu.
Maria Przychodniak
Wychowanie patriotyczne, budowanie tożsamości, e-Uczyć lepiej 2(40)/2006